Książki z dreszczykiem na Halloween

Książki z dreszczykiem na Halloween


Strach od zawsze fascynował ludzi. Nic też dziwnego, że tajemnicze siły i niezwykłe stwory możemy znaleźć w literaturze ze wszystkich stron świata i w każdych czasach.

Klasyka z dreszczykiem.

Jeśli lubicie klasykę, polecam twórczość Edgara Allana Poe. Kilka jego opowiadań dostępnych jest na www.wolnelektury.pl. Zapewne Wasza lokalna biblioteka też czymś dysponuje. Autora raczej nikomu nie trzeba przedstawiać – jest znany prawie każdemu czytającemu. Często uważa się go za ojca literatury grozy, ale tak na prawdę był pionierem nowel kryminalnych. W 1841r., w czasopiśmie Graham’s Magazine ukazała się nowela ”Zabójstwo przy Rue Morgue”. Stworzona tam postać C. Auguste’a Dupina jest uważana za jednego z pierwszych detektywów w historii.


Z klasyki na uwagę zasługują „Dracula” Brama Stokera oraz „Frankenstein” Mery Shelley. Mimo, że obie postaci przeniknęły głęboko do naszej kultury i wielokrotnie były wykorzystywane w różnych utworach i kontekstach, mało kto zapoznał się z tymi tytułami. Zapewniam że warto! Jeżeli czytacie po angielsku, śmiało sięgnijcie po oryginały.


W 1911 roku Władysław Reymont napisał „Wampira”. Utwór zaskakujący tematem w dorobku naszego noblisty, choć fakt, że historia jest oparta na jego wspomnieniach z podróży do mglistego Londynu, może wiele wyjaśniać. I tak oto poznajemy Zenona, którego życie po emigracji do stolicy Wielkiej Brytanii układa się wspaniale. Odnosi sukcesy zawodowe, jest zaręczony z piękną kobietą, aż tu nagle na seansie spirytystycznym poznaje rudowłosą Daisy. Łatwo się domyślić dokąd to zmierza, ale w czytaniu nie chodzi przecież o cel, a o samą podróż.

Klasyka inaczej

Jeden z ciekawszych tricków literackich wykorzystuje Seth Grahame-Smith. Łączy ze sobą klasyczne motywy, które razem dają nieoczekiwany rezultat. Jak na przykład w książce „Duma i uprzedzenie i zombi”. Przepisał na nowo dzieło Jane Austen wzbogacając je o żywe trupy. W jego wersji siostry Bennet dzielnie walczą z pożeraczami mózgów, a do tej walki przygotował je ich własny ojciec. Dziewczyny nie tracą zimnej krwi, same bronią siebie i bliskich, gdy jest taka potrzeba. Używają broni białej, broni palnej, shurikenów, a jak trzeba własnych pięści. Widzicie to? Dziewczynę, która podnosi z ziemi muszkiet i strzela, gdy ginie wynajęty do jej obrony mężczyzna? W wiktoriańskiej Anglii? Piękna feministyczna książka, choć nie wiem czy zamierzona. Tę samą sztuczkę autor wykorzystał w książce „Abraham Lincoln. Łowca wampirów”. Została zekranizowana w 2012 roku i jeśli widzieliście film, nie zniechęcajcie się do książki. Jest o wiele lepsza!

A może opowiadania…

Jeśli wolicie krótsze formy sięgnijcie po antologie, jak choćby „Wielka księga potworów”. W pierwszym tomie znajdziemy trzynaście (sic!) różnych autorów i ich fascynujące opowiadania. Przy każdym znajdujemy małą notkę o autorze, co myślę, że jest miłym gestem od wydawnictwa. Teksty mają różną wymowę, różne historie, łączy je tylko motyw potwora czyhającego bliżej, niż nam się wydaje…

Wielka księga potworów

W 2004 roku Anna Kańtoch debiutowała w magazynie „Science Fiction” opowiadaniem „Diabeł na wieży”, a w 2005 roku Fabryka Słów wydała zbiór jej 6 opowiadań pod tym samym tytułem. Wszystkie łączy postać Domenica Jordana, medyka o lekko cynicznym usposobieniu. Kraina, w której mieszka, przypomina XVII wieczną Francję, a dzięki protekcji jednego z hierarchów kościelnych, Domenic może oprócz medycyny, zajmować się jeszcze czymś: magią. Podchodzi do niej w czysto naukowy sposób i bada jej wpływ na ludzki organizm. Stara się wyjaśnić każde zjawisko za pomocą logiki i dedukcji bez znaczenia czy to „zwykła” sprawa kryminalna czy nadprzyrodzona.


Ciekawym zbiorem są „Historie cmentarne” Grigorija Czchartiszwilia lepiej znanego pod pseudonimem Boris Akunin . To jedna z dwóch książek, na której obok pseudonimu pojawiło się prawdziwie nazwisko autora. Razem z Czchartiszwiliem odwiedzamy nekropolie w Moskwie, Londynie, Paryżu, Jokohamie, Nowym Jorku i Jerozolimie, a następnie Akunin opowiada nam historię z dreszczykiem rozgrywającą się na każdej z nich. Spotykamy różne postaci, zarówno autentyczne, np.: Oscara Wilde’a, jak i fikcyjne, np.: Erasta Fandorina – najsłynniejszego bohatera jakiego stworzył Akunin. Jest dużo nawiązań do lokalnego folkloru jak chociażby w opowiadaniu „Dzigumo” o  japońskim wampirze przybierającym postać pająka.

Co na dalekim wschodzie piszczy.

Japoński folklor obfituje w nadprzyrodzone postaci i różnej maści stwory. W okresie Edo (1603-1868) bardzo popularną grą towarzyską było hyaku-monogatari kaidan-kai. Gra rozpoczynała się po zmroku, w pokoju zapalano świece, a każdy a uczestników opowiadał kaidan czyli historię o duchach, gdy kończył, gasił jedną ze świec. To miało umożliwić duchom przybycie do zebranych, a gdy zgasł ostatni pomyk, zjawa miała się im objawić.

W 1903 roku Lafcadio Hearn, publikuje zbiór opowieści grozy pod tytułem „Kwaidan: Opowieści niesamowite”. Jako jeden z pierwszych europejczyków badał i opisywał folklor japoński, zafascynowany tym krajem zamieszkał tam w 1889 roku i pozostał aż do śmierci w 1904 roku.

Opowiadania tego autora możemy też znaleźć w zbiorze „Ballada o Narayamie” wydanej w 1986 przez Państwowy Instytut Wydawniczy. Znajdziemy tam w sumie dwadzieścia opowiadań dwunastu prozaików, między innymi laureata Nagrody Nobla Kawabaty Yasunari’ego.

Na podstawie tytułowego opowiadania, którego autorem jest Fukuzawa Shichrō, powstał film, który w 1983 roku zdobył Złotą Palmę na festiwalu w Cannes. Historia mówi o staruszce Orin, która, gdy tylko skończy siedemdziesiąt lat, zgodnie ze zwyczajem, musi się udać na szczyt Narayamy, aby umrzeć. Obecnie ma sześćdziesiąt dziewięć i zaprząta ją nie lada problem: synowa od roku nie żyje, a syn do tej pory nie ożenił się powtórnie. Orin za wszelką cenę chce uporządkować wszystkie sprawy zanim odejdzie, ale pośpiech nie zawsze jest wskazany.


Baśnie Narodów Byłych Republik Radzieckich

„Baśnie Narodów Byłych Republik Radzieckich” są podzielone na dwie części: dla parobków (wersja hard) i dla dziewek (wersja soft). A w środku blisko 400 stron opowieści ze zjawiskami nadprzyrodzonymi w tle. Rozgrywają się raczej współcześnie, w miastach i na wsiach, opowiadają o miłości, zazdrości czy chciwości. Postaci często jednowymiarowe, historie proste, bez wątków pobocznych, jak to baśnie. Czyta się lekko, do połknięcia w jeden czy dwa deszczowe wieczory.

A może bardziej „naukowo”?

Jeśli interesuje Was bardziej praktyczne podejście do tematu, polecić na koniec mogę kilka „naukowych” pozycji.

„Wampir. Leksykon.” autorstwa Kamila Śmiałkowskiego, to pozycja unikatowa na rynku polskim. Autor zebrał całą wiedzę popkulturową w jednym miejscu, za co jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni. Oddzielił plotki od prawdy, opisał dokładnie mnóstwo książek, filmów i innych wytworów kultury, abyśmy mogli poszerzyć naszą wiedzę i uzupełnić biblioteczki czy filmoteki o odpowiednie pozycje.

Z kolei „Bestiariusz słowiański” pozwoli nam zapoznać się z naszym rdzennym folklorem, ze stworami, które, wg wierzeń naszych przodków, możemy każdego dnia spotkać na swojej drodze. Paweł Zych i Witold Vargas stworzyli dwie piękne, bogato ilustrowane książki. Bestie ułożono w porządku alfabetycznym, opisy są krótkie i zwięzłe, do każdego fantastyczny obraz. Jeśli spotkałeś zjawę, a nie wiesz kim była, na pewno dowiesz się z tej książki.


W „Zoologii fanatycznej” wyjdziemy poza granice naszego kraju. Jan Gondowicz opowiada nam o dziesiątkach stworzeń, które możemy znaleźć w podaniach, legendach, wierzeniach czy na kartach książek z różnych zakątków świata. Rzetelnie podaje źródła i cytaty, a wszystko to okrasza poetyckim komentarzem.


Z kolei Bogna Balicka w swoim przewodniku „Wejścia do piekieł” pozwala nam zajrzeć do przeklętych miejsc na całym świecie. Przemierzamy z nią wszystkie kontynenty, docieramy do punktów, które znamy z legend i mitów, a które możemy odwiedzić w rzeczywistości. Czytamy o diabłach nie tylko w literaturze klasycznej, ale też popularnej. A w ostatnim rozdziale poznajemy różna sposoby jak chronić się przed diabłami.


Różni autorzy prezentują różne podejście do tematu. Nie ważne czy wolicie opasłe tomiszcza czy krótkie notki – każdy znajdzie coś dla siebie. Jest tyle książek, ile zjaw na świecie. A które są Wasze ulubione?


Leave a Reply

avatar
  Subscribe  
Powiadom o