kot śpi na książce

Ratunku! Opowiadania grozy!


Autorka bloga „Ratunku, kot mi śpi na książce!” przygotowała wprowadzenie do świata literatury grozy. Gdy wieczory coraz dłuższe, (złowrogi?) wiatr niemiłosiernie wyje za oknem, pozbawione liści gałęzie drzew rzucają podejrzane cienie lub gdy coraz gęstsza mgła pozbawia nas nawet tej odrobiny widoku zza okna… atmosfera staje się odpowiednia, by sięgnąć po pasującą do tego klimatu książkę, lub, na początek, opowiadanie!


Od lat interesuję się starą (od czasów powieści gotyckiej do mniej więcej lat 40. XX wieku) literaturą grozy.

Edgar Alan Poe "opowieści niesamowite"

W zasadzie trudno mi jednoznacznie wskazać jeden konkretny moment, który mogłabym uznać za początek tej fascynacji. Jakieś ciągoty w tym kierunku tkwiły we mnie od zawsze – uwielbiałam kreskówki typu Scooby-Doo (dalej mi się zdarza oglądać, ale ciii…) ;) 

A tak na poważnie – zaczęło się od kilku książek, które były w domu: Poe z białej serii Wydawnictwa Literackiego, antologia „Czas i śmierć” z czeskimi opowiadaniami, jakiś zeszycik z serii „Nie czytać po zmroku”, „Polska nowela fantastyczna” w opracowaniu Tuwima… Potem wypożyczone z biblioteki „Tajemnice zamku Udolpho” i dwa zbiory rosyjskich opowiadań –„Straszna wróżba” i „Opowieści niesamowite z prozy rosyjskiej”.

Następnie nauczyłam się angielskiego i ruszyło na dobre.

Emily Bronte "Wuthering Heights"

Pierwszą książka, którą przeczytałam po angielsku, były „Wichrowe Wzgórza”, czyli też trochę w klimacie, ale potem postanowiłam przerzucić się na opowiadania – wygodniejsze do czytania dla osoby początkującej niż powieść. Udało mi się trafić (to jeszcze nie były czasy internetowych zakupów z całego świata, jesteśmy w okolicach roku 2000; przy wizytach w większych miastach szukało się księgarni, która miała trochę książek po angielsku) na dwie pozycje z wydawnictwa Senate: „Victorian Ghost Stories” i „True Irish Ghost Stories” (to drugie to nie opowiadania, a relacja o rzekomo prawdziwych nawiedzeniach, ale takie rzeczy też bardzo mnie cieszą). Nieco później pojawił się M. R. James – i to przypieczętowało mój los: stare straszenie zostało ze mną na zawsze.

Victorian Ghost Stories

Potem już polowałam coraz bardziej świadomie. Zaczęłam kupować przez internet, najpierw z Polski, potem z całego świata, przekopywałam antykwariaty. Odkryłam antologie Petera Haininga i kilku innych specjalizujących się w takiej tematyce redaktorów. Zebrałam całkiem solidną już kolekcję – książki, które przedstawiałam w postach o seriach to tylko jej część, wcale nie największa. I cały czas szukam, ciągle coś dokładam.

Co mi się w tych historiach podoba? Klimat, klimat i jeszcze raz klimat! Obrywanie flakami po oczach jest śmiertelnie (:P) nudne, ale dajcie mi opuszczony dom, pełnię księżyca, mgły snujące się po starym cmentarzu i zemstę zza grobu, a będę szczęśliwa!

Postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi opowiadaniami

Może uda mi się pomóc komuś w wejściu w świat tej literatury? Właśnie te teksty zaproponowałabym osobie, która prosiłaby mnie o zestaw startowy, a na dodatek idzie jesień, więc pora sprzyjająca.

Kolejność opowiadań przypadkowa – nie umiem ich uporządkować inaczej, zwłaszcza że w niektórych przypadkach liczą się też względy pozaliterackie, np. sentyment czy jakieś osobiste skojarzenia.

UWAGA: tytuły podaję w takiej wersji językowej, w jakiej czytałam dane opowiadanie po raz pierwszy, bo ta wersja zapada mi zawsze w pamięć najbardziej i jest w pewnym sensie dla mnie wersją podstawową.

F. G. Loring – The Tomb of Sarah

Właściwie nie wiem, co tak mi się spodobało w tym opowiadaniu – w sumie dość konwencjonalna opowieść wampiryczna. No ale… działa. Może dlatego, że to jedno z pierwszych przeczytanych przeze mnie opowiadań z tej szufladki? A może coś jednak w jego klimacie?

M. R. James – Lost Hearts

James to mój ulubieniec, musiał się tu znaleźć. Wybór nie był łatwy, spokojnie mogłabym tu wrzucić z pięć opowiadań, ale w końcu zdecydowałam się na „Lost Hearts” właśnie. Sporo tu, jak na Jamesa oczywiście, dość bezpośredniej makabry, ale i nastroju.

H.P. Lovecraft – Haunter in the Dark

Może to nie jest najbardziej oczywisty wybór, ale uwielbiam to opowiadanie, zwłaszcza jego początkową część, kiedy bohater siedzi wieczorami o patrzy na stary, opuszczony kościół w oddali. Widzę ten kościół. 

Artur Machen – Biały Lud

Jedyne opowiadanie z tego zestawu, do którego po pierwszym przeczytaniu nigdy nie wróciłam. Bałam się rozproszyć to wrażenie, które we mnie zostało, nastrojowego piękna, spod którego coraz wyraźniej wychodzi groza.

Algernon Blackwood – Wierzby

Wiem, to nie jest oryginalny wybór, jeżeli chodzi o Blackwooda, ale co poradzę? To opowiadanie naprawdę robi wrażenie, choć tak naprawdę wcale nie dzieje się w nim dużo.

Aleksy K. Tołstoj – Rodzina wilkołaka

W sumie zastanawiałam się, czy dać „Rodzinę wilkołaka”, czy „Upiora” (chciałam uniknąć powtórek) i ciągle nie wiem, czy dobrze wybrałam…

Charlotte Perkins Gilman – The Yellow Wallpaper

W sumie – znacznie więcej, niż opowiadanie grozy, ale i jako takie można je czytać.

E.F. Benson – The Room in the Tower

Kolejne opowiadanie z początków mojej przygody ze starą grozą, bardzo sugestywny klimat.

Henry James – The Turn of the Screw

Tekst powszechnie uznawany za arcydzieło gatunku.
No i na koniec – współcześnie i nieco przewrotnie :)

Neil Gaiman – Zbłąkane oblubienice złowieszczych oprawców w bezimiennym domu nocy potwornego pożądania

Tu nic nie napiszę, żeby nie zdradzić za dużo, ale ten tekst na pewno wywoła uśmiech u większości wielbicieli literatury grozy :)

Ponieważ wybór był trudny – jeszcze druga dziesiątka, powiedzmy, że wyróżnień. Już bez dodatkowego gadania, po prostu kilka tytułów, które polecam.

Karl Hans Strobl – Rozpustna mniszka

Józef Korzeniowski – Narożna kamienica

Robert W. Chambers – Posłaniec

Mary E. Wilkins Freeman – Wiatr w krzewie róży

Stefan Grabiński – Kochanka Szamoty

Edgar Allan Poe – Czarny kot

Bram Stoker – The Judge’s House

Hanns Heinz Ewers – Pająk

W.W. Jacobs – Małpia łapka

Walter de la Mare – Katedra Wszystkich Świętych

Znacie te opowiadania? Wszystkie, niektóre? Które podoba Wam się najbardziej? Może któreś tu według Was nie pasuje? A może ktoś coś mi poleci?


Tekst oryginalnie pojawił się tutaj: https://kotspinaksiazce.blogspot.com/2016/08/bu-czyli-moje-ulubione-opowiadania-grozy.html?m=0 oraz http://kotspinaksiazce.blogspot.com/2015/10/o-mojej-przygodzie-ze-stara-groza.html

Gorąco polecamy całego bloga, który autorka opisuje tak:

Zapis przygody z czytaniem. Bez pogoni za nowościami, bez współpracy z wydawnictwami, bez typowych recenzji, po prostu kronika trwającej od lat miłości do książek.


Leave a Reply

avatar
  Subscribe  
Powiadom o