SoniaCzyta

SoniaCzyta – życie (z) kulturą


Autorka bloga SoniaCzyta idzie przez życie śpiewająco, w dodatku „na wysokim C”, bo zawodowo śpiewa sopranem. Jej pasją są książki i języki obce, i o tym jest jej blog. Jeśli, tak jak my, jesteście ciekawi jakie są ulubione książki osoby o tak wyrafinowanym guście i niesamowitym talencie muzycznym, to zapraszamy do lektury poniższego tekstu!


(Mam dylemat, w jakiej kolejności wymieniać Wam ulubione książki, bo naprawdę WSZYSTKIE podobają mi się jednakowo! Ok, jest jeden wyjątek – „Mały Książę”. Kto zna mnie ciut dłużej wie, że mam szczególną słabość do niego. Dlatego wybieram tę książkę jako pierwszą do omówienia. Następne będą w kolejności alfabetycznej według nazwisk autorów. Żeby było sprawiedliwie.

Aha, jeszcze jedno. Nie będę pisać streszczeń – możecie je znaleźć wszędzie w Internecie. Wolę skupić się na opisaniu Wam w kilku zdaniach, tego co 
mnie urzekło  w tych właśnie książkach.)



Antoine de Saint-Exupéry „Mały Książę”

"Mały książę" Antoine de Saint-Exupéry

W „Małym Księciu” zakochałam się już będąc w gimnazjum. Znalazłam tam wiele cudownych odniesień do mojego ówczesnego życia. Była to dla mnie książka idealna na tamten czas. Spisałam sobie najpiękniejsze cytaty do małego notesika, który miałam zawsze ze sobą. Po kilku latach, pod wpływem sentymentu, wróciłam do tej książki. I co się okazało? Znów do mnie przemówiła! Znów doskonale, w punkt. Rok później sytuacja się powtórzyła. Niesamowite! Od tamtego momentu – czyli mniej więcej od czasu studiów – dbam o to, by znaleźć choć jeden dzień w roku dla „Małego Księcia”. I nieważne, że znam go już prawie na pamięć. Powieść zawiera w sobie tyle prawdy życiowej i uniwersalnych wartości, że nigdy mi się nie znudzi. I nie dam sobie nigdy wmówić, że to książka dla dzieci! Nie dajmy się zwieść „obrazkom”. „Mały Książę” o wiele lepiej zostanie zrozumiany przez dorosłych, niż przez dzieci. 

Michaił Bułhakov „Mistrz i Małgorzata”

"Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow

Ta książka, zupełnie słusznie, zaliczana jest do klasyki literatury. Jestem dosyć przekorna i nie kłaniam się klasyce tylko dlatego, że jest tak nazywana, dlatego do każdej tego typu lektury podchodzę z dystansem. W „Mistrza i Małgorzatę” jednak wsiąkłam bez reszty. Po pierwsze: zachwyciło mnie mistrzowskie budowanie wielowątkowości. Nie dość, że każdy z trzech wątków jest doskonale dopracowany, to jeszcze jeden przechodzi w drugi w taki sposób, że składa się to sensownie w jedną, spójną całość. Po drugie: poczucie humoru, zwłaszcza w Patriarszych Prudach. Po trzecie (i ostatnie): tytułowy wątek relacji pomiędzy Małgorzatą i jej Mistrzem – genialnie naszkicowany, pokolorowany, uwypuklony… po prostu ŻYWY. Ta wyjątkowa więź pomiędzy nimi – miłość, która nadała sens życiu Małgorzaty – mocno porusza.

Link do mojej recenzji „Mistrza i Małgorzaty” znajdziecie tutaj.

Aleksander Dumas (syn) „Dama Kameliowa”

Aleksander Dumas "Dama Kameliowa"

Następny klasyk, w dodatku oparty na faktach. Czytając tę książkę ryczałam jak bóbr, zwłaszcza pod koniec. To samo dzieje się, gdy oglądam „Traviatę” – operę Giuseppe Verdiego, której libretto wzorowane było właśnie na powieści „Dama Kameliowa”. 

Powieść porusza wątek miłości poczciwego Duvalla i paryskiej kurtyzany Małgorzaty Gautier. Silne uczucie do mężczyzny powoduje, że Małgorzata zrywa ze swoim dotychczasowym życiem. Nie da się jednak tak łatwo zerwać z niechlubną opinią, która snuje się za kobietą, jak cień i źle wpływa na postrzeganie pary zakochanych „w towarzystwie”. Ich uczucie musi pokonać wiele przeszkód w drodze do pełni szczęścia. Jakby tego było mało, bohaterka choruje na gruźlicę… Co tu dużo mówić! Bardzo smutna, ale piękna książka. 



Jostein Gaarder „Dziewczyna z pomarańczami”

Gaarder Jostein "Dziewczyna z pomarańczami"

Drugi wyciskacz łez na mojej liście (i już chyba ostatni). „Dziewczynę z pomarańczami” czytałam dwa razy i za każdym razem niestety zareagowałam tak samo. Nieważne, czy byłam w domu, czy w autobusie na drugi koniec Polski, płakałam strasznie! Nie będę Wam mówić, dlaczego, bo musiałabym sporo zdradzić z fabuły. Historia jest jednak tak urocza, niewinna i romantyczna, że tym mocniej porusza. To opowieść o miłości i o stracie. O bólu i samotności. O pustce. Z czystym sercem polecam. Książka jest krótka i prosta w odbiorze, zajmie Wam najwyżej dwa wieczory. Wierzę, że będą one niezapomniane.

Ignacy Karpowicz „Sońka”

Ignacy Karpowicz "Sońka"

Jakoś tak się złożyło, że to jedyna polska książka na mojej liście. Przecież czytam polskich autorów, najczęściej z gatunku fantastyki. A to nawet fantastyka nie jest! Aby dopełnić wyrazu przypadkowości, powiem Wam, że sięgnęłam po nią tylko ze względu na tytuł. Ciekawa byłam, kim w książce jest moja imienniczka. Po raz kolejny w moim życiu okazało się, że mam więcej szczęścia, niż rozumu. Trafiłam na bardzo wartościową lekturę.

„Sońka” opowiada historię z czasów wojny o miłości dziewczyny ze wsi na Podlasiu do niemieckiego żołnierza. Miłości niechcianej, miłości bez szans, miłości kosztującej wiele cierpienia. To po prostu nie mogło się udać. I mimo że od wojny minęło już tyle lat, Sonia nadal cierpi. I tęskni… Tylko wspomnienia wspólnie spędzonych chwil powodują, że w jej starym już sercu da się usłyszeć czasem echo młodości.

John Ronald Reuel Tolkien „Silmarillion”

Tolkien "Simarillion"

Tolkienowska mitologia Śródziemia. Zachwycająco-Trudna: zachwycająca, ale trudna do czytania. Pamiętam, że miałam z nią problemy, ale gdy udało mi się już przyzwyczaić się do ciężkiego języka i w pełni skupić swoją uwagę na historii, świat ten pochłonął mnie całkowicie. Tolkien pisze o własnej wizji powstania Ardy (Ziemi) oraz stworzeń ją zamieszkujących. Zazwyczaj historia świata opowiadana jest z perspektywy krwawych walk i licznych ofiar, które oddały życie, żeby współczesność wyglądała tak, jak wygląda. Nie inaczej jest również w „Silmarillionie”. Jednak udało się tutaj Tolkienowi wpleść również dwie miłosne opowieści, których lektura dała mi bez wątpienia największą przyjemność. 


Cała recenzja „Silmarillionu” tutaj.

Mario Puzo „Ojciec Chrzestny”

"Ojciec chrzestny" Mario Puzo

Powieść, której chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. A to za sprawą genialnego filmu z Marlonem Brando w roli Don Vito Corleone. Co jednak najbardziej mi się w niej podobało? To, na co zazwyczaj zwracam uwagę: budowa psychologiczna postaci. Bohaterowie są po prostu prawdziwi, pełnokrwiści. Przyzwyczajamy się do nich, przeżywamy ich emocje, żałujemy ich, a czasem czujemy zimną satysfakcję, gdy coś wydarzy się dokładnie po naszej myśli. Bez wątpienia arcydzieło. I wcale mi w lekturze nie przeszkadzało to, że wcześniej widziałam już film. Mario Puzo ma takie pióro, że choćby nie wiadomo co się działo, to wyobraźnia leci dokładnie w tę stronę, w którą prowadzi ją autor.

Oscar Wilde „Portret Doriana Graya”

Wilde "Portet Doriana Graya"

Następna książka z doskonałym zarysem psychologicznym postaci. Bo właśnie wnętrze człowieka jest tu najważniejsze. Czym jest moralność dla Doriana Graya? Kiedyś było zrozumiałym słowem, ale dziś już nie znaczy nic. Wszystko przez zgubny wpływ lorda Henry’ego Wottona, który rozmiłował młodego chłopaka w hedonistycznej pogoni za przyjemnościami. „Młody jest, niech się wyszaleje”? Dobrze, niech szaleje, ale tak, żeby jego dusza nie utraciła swego piękna.

Na podstawie książki powstał film, który również bardzo mi się podobał. A pełną recenzję powieści możecie przeczytać tutaj.

Carlos Ruiz Zafón „Cień wiatru”

Carlos Ruiz Zafón "Cień wiatru"

Pierwszy tom cyklu „Cmentarz zapomnianych książek”. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z tą powieścią. I pamiętam, jak mocne uczucia we mnie wzbudzała. To było 10 lat temu. Chodziłam jeszcze wtedy do liceum. Nie mogłam się doczekać, aż po lekcjach wrócę do domu i wezmę do rąk „Cień wiatru”. Jest w tej książce coś, co nie pozwala o niej zapomnieć. Coś, co wsysa w sam środek. Doskonała historia, napisana w przystępny sposób. Mnóstwo ciekawych cytatów. Zalecam by podczas lektury mieć przy sobie naklejki indeksujące.

Éric-Emmanuel Schmitt „Oskar i pani Róża”

Éric-Emmanuel Schmitt "Oskar i pani Róża"

Ostatnia książka. 
Miniaturką rozpoczynałam swój cykl 10 ulubionych książek („Mały książę”) i miniaturką kończę. Choć, podobnie jak „Mały książę”, jest to książka o nad wyraz dojrzałym przesłaniu. 
„Oskar i pani Róża” kojarzy mi się przede wszystkim z ogromnym wzruszeniem. Jest to powieść poruszająca wszystkie najwrażliwsze struny serca człowieka. Niczego więcej nie jestem w stanie o niej napisać, bo żadne zdanie nie odda nawet w połowie uczucia, które żywię do tej książki.


Tekst oryginalnie został opublikowany tutaj: https://soniaczyta.blogspot.com/2017/09/10-ulubionych-ksiazek-cz1.html oraz https://soniaczyta.blogspot.com/2018/03/10-ulubionych-ksiazek-cz2.html

Polecamy lekturę bloga!

O swoim blogu autorka napisała tak:

Blog literacki, którego autorką jest śpiewaczka operowa, pasjonatka książek i języków obcych. Ze względu na charakter pracy lekturze oddaje się głównie w podróży. Na SoniaCzyta można znaleźć recenzje książek z różnych gatunków, jednak szczególnymi względami cieszy się tu fantastyka.



Leave a Reply

avatar
  Subscribe  
Powiadom o